Pierdolisz jak stary alkoholik, ja słucham i mnie boli, bo nie wierzę jak można aż tak pierdolić.
Pokłócili się, nie dała rady, a przecież starała się, żeby zobaczył, zmrużył oko, bo przemyślał, bo kocha. Sprzątała całe mieszkanie, uciszała synka, żeby tylko on mógł chwilę pospać. Kilka razy nawet siedziała obok, czekała na cokolwiek, jakiś odzew, że jest okej, albo że chociaż nie jest źle. Ale została opierdolona ostatecznie za to, że go obudziła. Poszedł spać dalej. A ona została sama, a chciała zgody, chciała porozmawiać. Ale nie, bo przecież jest pierdolnięta, chora psychicznie. Więc nie może. Nie dała rady. Chociaż obiecywała sobie, że nie wyjdzie z domu po tym jak urodzi. Nie dała rady. Ubrała czapkę, kurtkę, zabrała słuchawki, klucze i muzykę, tablet. Bo przecież nie widzi nic poza tabletem. Gówno. Wyszła.Od dawna nie ma w nas zwątpienia, dlaczego teraz miałbyś umierać tego wszystkiego nie zaznać.Puściła muzykę.Przetrwasz, zamknij sie słuchaj, patrz. Chwilę jeszcze była cicho, jeszcze panowała nad dreszczami. Bała się, uciekła. Ale teraz była sama, mama nie bedzie szukała, mama nie wie, nikt nie uderzy, nikt nie nakrzyczy. On nie poszuka. Zostawiła ich samych. Czy się przejmie? Pomyśli, że jebnięta czy może jednak się wystraszy? Bedzie się martwił? Nie może wrócić pózniej niż za godzinę. Czy będzie spał? Czy w ogóle zauważył? Tak bardzo pragnie uwagi, pierdolonej miłości, ale z każdym dniem przekonuje się, że miłość nie istnieje. Gówno. Pierdolenie. Nienawidzi swojego życia. Chlebaki, kubeczki, pojemniczki, kurwa. Pieniądze szczęścia jej nie dadzą. Tylko wygoda, tylko ładne mieszkanko. Ale co po tym jak i tak nie zniesie tego mieszkanka? Co z tego, ze wydawanie pieniędzy bedzie kojarzyło jej sie tylko z zapełnianiem pustki w sercu. Siedzi na schodach, słucha dalej tego gówna. Niby gówna ale dobrze prawi ten smok. Co ja mam zrobić, nie lubię ludzi, wiem o co chodzi. Siedzę na ławce, bawię sie telefonem, zaraz przyjdzie ziomek, zajebiemy sie gibonem. Tak bardzo tego chciała, smaku nikotyny, chociaż browar, dwa, trzy, cokolwiek. Uciekała zawsze do tego samego, to dawało rade, to było przyjemne. Ale teraz czyta, sprawdza czy wolno. Nie wolno, bo szkodzi nawet bardziej niż jej. Nie chciała dziecka. Ale nie żałuje, odmówi tego szluga, poczeka kilka miesięcy. Przecież za kilka miesiecy też będą te same problemy, wtedy sobie zajara.
Stul pysk suko. Stul pysk, nie gadaj głupot. Jest przejebane jak ludzie mają najebane, co siedzi w głowach, słowa wciąż te same powtarzane, puste jak browar szósty siódmy ósmy zdanie znam je, znam je na pamięć mam je zapisane. Ręce zimne jak lód, dupa też marznie, szwy jej sie przeziębią jeszcze, ojej. Gdyby mogła to strzeliłaby sobie w łeb, niech się pierdolą, niech sobie radzą. Ciekawe co by zrobił. Zachlał czy może nie. Przecież potrzebował ciąży i syna, aż tak wielkiej rzeczy żeby nie pić więcej niż 5 miesięcy. Była od ponad roku, wiedziała ze alkoholizm, ze ryzyko, ze kłamstwa, okazało sie, że jednak bedzie więcej, szatany, kurwy pierdolone, masakra. Ale była, nie odeszła, a chciała nie raz. Kochała wiec nie odeszła. Wiedziała co robi. I co? Musiało być dziecko a i tak jej nienawidzi. A tak chciała KURWA CHCIAŁA! Siedzi i sięga pamięcią do tych smutnych chwil, kiedy chciała zbierać łzy do słoika, tak dużo ich było. Ma wrażenie, że ktoś ją woła, zsuwa słuchawki, omamy już jakieś czy może jednak przesłuchy. Plecy bolą, czy jej synek juz płacze? Czy jej facet już wkurwiony? A gdyby ktoś teraz ją zaatakował, już by nie wróciła, nie przytuliła synka, nie nakarmiła, nie dała buziaka w czółko, co on by pomyślał? Co gdyby sie dowiedział, że jego dziewczyna zaginęła, czy by walczył? Szukał? Kim by się okazał? Tak długo są razem, tyłek przeszli a ona nadal go nie zna. Nie wie co by zrobił. Nie wie. Nie.

Podziel się też czasem chwilami spokoju, radości, opowiedz co u Ciebie, tak nudno, zwyczajnie. Wiem, że blog to miejsce żeby się wygadać, wykrzyczeć, ale co w sieci to nie zginie i szkoda by było żeby te pozytywne momenty zatarły się na rzecz tych złych. Jesteś silną dziewuchą i dasz radę wszystkiemu. Zwłaszcza, że masz teraz rycerzyka u boku. Trzymaj się. A ja trzymam za Was kciuki. Pamiętaj, że każdy upada. Pamiętaj żeby wstać.
OdpowiedzUsuń~ktoś, kogo byś nie podejrzewała, że tu zagląda. Somebody that you used to know. (omg, so deep)