Jest jeszcze druga kwestia. Głupi Facebook i opcja zapraszania do znajomych. Nie wiedzieć czemu ale zaprasza KAŻDĄ dziewczynę, która przewinie mu się w "osobach które może znać" dodaje do swoich znajomych. Po co? Ogląda ich zdjęcia, komplementuje, że ma ładne ciało, że coś tam. A ja to czytam i się go pytam: "co ty robisz na tym Facebooku cały czas". "A kotek już myśli, że piszę z jakimiś dziewczynami" odpowiada. Nie kurwa, wcale nie czytam właśnie z jakąś ruską, rozebraną dupą twojej rozmowy, jakiego to nie ma zajebistego ciała. A ja taka gruba i brzydka siedzę i patrzę na to wszystko, doświadczam i popadam w coraz to głębszą depresję. Co jest najśmieszniejsze w tym wszystkim - on doskonale wie, że od czasu do czasu sprawdzę tego jego facebooka, bo mu po prostu nie ufam w 100% i mogłoby to być dziwne, nienormalne, przecież w związku trzeba uszanować prywatność drugiej osoby, ale on nie bez powodu ma cały czas brak rozmów w telefonie. Usuwa na bieżąco, żebym tylko się nie dowiedziała. Ale dziś nie wytrzymałam kiedy to przeczytałam. Cała roztrzęsiona mowię "myślisz, że nie wiem, co piszesz teraz? "You have nice body, I like it, po co kłamiesz, po co mówisz, że z nikim nie piszesz, nie dość, że walisz sobie kiedy jestem za ścianą to jeszcze piszesz z innymi kiedy siedzę obok!" To nie jest normalne, to boli. Potrzebuję do kurwy tej pierdolonej miłości, tych pierdolonych uczuć, tego, żeby przestał, nie chcę już płakać z zazdrości, uśmiechać się na siłę i spać obok niego mając świadomość tego,mżawka przed chwilą robił sobie
dobrze i pisał ze swoim kumplem o tym, że "przydałaby się jakaś suczenza, bo nawet gruszyć sie nie chce"... Dlaczego? Skoro wiem, że mam miłość swojego życia, że kocham tego faceta, że jest atrakcyjny, że jest dobry, to nie piszę z innymi, nie szukam na siłę kolegów, nie oglądam zdjęć rozebranych i umięśnionych torsów, bo nie czuję takiej potrzeby, mam swojego i mimo, że nie jest tak gorąco między nami jak na początku, to nie chcę, bo nawet gdybym chciała i robiła to samo co on, dowiedziałby się - byłoby mu przykro, główkowałby się "dlaczego, nie starczam jej, nie jestem atrakcyjny, chce mnie zdradzić, nie kocha, mnie" itd. Myślę, że każdy by się tak czuł, zwłaszcza kobieta. Nie wiem co mam zrobić. Blokować każdą do której napisze? Kontrolować dalej i dalej dawać się oszukiwać? Nie wiem... Rani...
dobrze i pisał ze swoim kumplem o tym, że "przydałaby się jakaś suczenza, bo nawet gruszyć sie nie chce"... Dlaczego? Skoro wiem, że mam miłość swojego życia, że kocham tego faceta, że jest atrakcyjny, że jest dobry, to nie piszę z innymi, nie szukam na siłę kolegów, nie oglądam zdjęć rozebranych i umięśnionych torsów, bo nie czuję takiej potrzeby, mam swojego i mimo, że nie jest tak gorąco między nami jak na początku, to nie chcę, bo nawet gdybym chciała i robiła to samo co on, dowiedziałby się - byłoby mu przykro, główkowałby się "dlaczego, nie starczam jej, nie jestem atrakcyjny, chce mnie zdradzić, nie kocha, mnie" itd. Myślę, że każdy by się tak czuł, zwłaszcza kobieta. Nie wiem co mam zrobić. Blokować każdą do której napisze? Kontrolować dalej i dalej dawać się oszukiwać? Nie wiem... Rani...

Jesteś w ciąży. W tym stanie łatwo popaść w paranoje. O dziwo, byłam w takiej samej psychicznej pułapce. Jeśli nie jesteś w stanie mu bezgranicznie zaufać, to będziesz się męczyć jeszcze długie lata. Albo na tyle się zdystansujesz, że przestanie Ci zależeć. Odepchniesz go (tak jak zrobiłam to ja).
OdpowiedzUsuńW ostatnich miesiącach ciąży nie mogliśmy uprawiać seksu, bo moja ciąża była zagrożona. Wiedziałam, że on ma swoje potrzeby, ale nie potrafiłam sobie wytłumaczyć, że w jakiś sposób sobie ulżyć musi. Dlatego wymyślałam różne historie, wmawiałam sobie, że mnie zdradza. Uroiłam sobie, że ogląda się za innymi. Kosztowało mnie to depresje po porodzie. A dzisiaj mogę z całą pewnością powiedzieć, że naszego związku już nie ma. Mieszkamy razem, ale obok siebie. Nie ma nas. Jesteśmy jedynie rodzicami Majki.
Moja rada? Porozmawiaj z nim szczerze. Hormony Ci buzują, ale gorzej będzie gdy maluch pojawi się na świecie. Naprawdę.
A co jak nie raz z nim rozmawiałam na ten temat? Raz mówił, że jestem chorobliwie zazdrosna, raz, że to jest normalne u każdego faceta oglądanie się za innymi i oglądanie porno. Mówi mi, że ja i dziecko jesteśmy na pierwszym miejscu i że odda za nas wszystko, gdyby nie my, już dawno pewnie nie byłoby go na tym świecie, nie byłoby go tu z nami, bo nie ma dla kogo się poświęcać. Czasem przyjdzie, przytuli, zażartuje, albo zrobi coś innego, miłego. Tylko, że za chwilę siedzi w sieci i pisze z koleżanką z pracy.. Nie rozumiem tego. Ludzie mi mówią, że urodzę, wrócę do formy i wszystko bedzie dobrze, a ja nadal nie jestem przekonana...
Usuń