10/19/2014

16.2 Nowe mieszkanie!



Cholera czas leci jak szalony, kolejny miesiąc za nami a ja nie wspomniałam ani słowem o zmianach. A zmieniło się bardzo dużo. Kto chce ten przeczyta, a kto nie chce to nie. Od wyjazdu do Regensburga kiedy to S. miał pojechać do biura podpisać umowę o pracę, zdąrzył już przepracować około miesiąc na wózkach widłowych. Niesamowicie się cieszę, że się udało, bo dzięki temu udało nam się zrobić kilka dużych kroków do przodu. Dostałam od S. wymarzoną sokowirówkę ale po 10 minutach cała nam pękła i płakałam z tego powodu cały wieczór :(. 



No ale nie o tym chciałam pisać. Przede wszystkim mamy nowe mieszkanie i obecnie jesteśmy po częściowym remoncie! Przeprowadziliśmy się w tym samym budynku do mieszkania, w którym mieszkaliśmy wcześniej razem z panem Remikiem, jego córką i Jurkiem, ale teraz oni przenieśli się piętro wyżej. Na początku nie mieliśmy w sumie nic oprócz kuchni, kanapy, telewizora i internetu. 


Planowaliśmy dużo co i jak załatwić po kolei i w sumie stwierdziliśmy, że na stronie OTTO weźmiemy meble do całego mieszkania na raty. Pożyczyliśmy trochę gotówki i czekaliśmy do wypłaty, żeby wpłacić zaliczkę. W sumie po czasie stwierdziłam dzięki rozmowom z tatą, że to nie jest dobry pomysł, bo przed 2017 chcemy i tak przeprowadzić się do UK, zanim odbędzie się referendum, bo może wyjsć tak, że Wyspy odejdą od Unii i nie będzie już tak łatwo z przeprowadzką. Dlatego też kupno nowych mebli i spłacanie rat jest kiepskim pomysłem skoro za grosze można znaleźć zajebiste używane meble. Zatem idąc tym tematem kupiliśmy białą farbę, żeby odświeżyć ściany w całym mieszkaniu, które wcześniej były żółte, kupiliśmy nowe lampy, bo nie mieliśmy żadnej i tak się zaczęło :).
Pozbyliśmy się kilku szafek z kuchni, umyliśmy okna, zdezynfekowaliśmy dosłownie wszystko w łazience, kupiliśmy farbę i zaczęliśmy malować.


Kiedy tak czas leciał i szliśmy ze wszystkim do przodu, odezwał się we mnie miłośnik pichcenia. Nie wiem czy to instynkt macierzyński, nuda czy apetyt ale przez cały tydzień zrobiłam kilka pysznych rzeczy, do których przepisy i zdjęcia znajdziecie poniżej.

Na pierwszy ogień poszedł MURZYNEK Z JABŁKAMI.
Składniki:
  • 2 i ½ szklanki mąki
  • 1 i ½ szklanki cukru
  • 5 jaj
  • 4 jabłka
  • szklanka oleju
  • 4 łyżki kakao
  • łyżka proszku do pieczenia
  • cukier waniliowy 
Wszystkie składniki zmiksować (najpierw jajka z cukrem). Jabłka obrać, pokroić w cząstki. Jabłka połączyć z ciastem. Wlać do formy i piec około 45 minut w temp. 180 st. C.

Następnie padło na bułeczki z rodzynkami <3
Składniki na około 26 bułeczek:
  • 150 g masła 
  • 500 ml mleka
  • 20 g suchych drożdży lub 40 g świeżych drożdży
  • pół łyżeczki soli
  • 100 - 150 g cukru
  • około 1 kg mąki pszennej
  • 200 g rodzynków
Do posmarowania:
  • 1 jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka
Tłuszcz roztopić w garnku, dodać mleko i podgrzać do temperatury około 37 stopni. Trochę płynu odlać do oddzielnego naczynia i rozpuścić w nim świeże drożdże. Dodać resztę tłuszczu z mlekiem, sól, cukier i około 3/4 przygotowanej mąki. Wyrobić ciasto, dodać resztę mąki. Ciasto jest dobrze wyrobione, gdy łatwo odchodzi od ścianek naczynia. Zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Powinno podwoić objętość. Wyrobić jeszcze raz przez kilka minut, dodając rodzynki.
Uformować gładkie i równe kule, około 70 g każda. Ułożyć na blaszce, odstawić do napuszenia na około 20 - 30 minut. Kiedy podrosną posmarować roztrzepanym jajkiem.
Piec do zezłocenia w 220 stopniach przez około 10 minut.

Później ciasteczka owsiane mniam mniam:
Składniki na około 35 ciastek:
  • 200 g miękkiego masła
  • 1 szklanka drobnego cukru do wypieków (dodałam 3/4 szklanki)
  • 1/4 szklanki ciemnego brązowego cukru
  • 1 duże jajko
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 2,5 szklanki płatków owsianych
Masło utrzeć (zmiksować) na puch, pod koniec wsypując biały cukier i dalej miksując. Dodać cukier brązowy i zmiksować. Dodać jajko i zmiksować. Wsypać pozostałe składniki na jeden raz i zmiksować.
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Z ciasta robić kulki wielkości orzecha włoskiego (lub większe, wedle uznania), spłaszczyć je łyżką. Układać na blaszce z sporych odstępach. Piec w temperaturze 180ºC przez około 15 - 17 minut do lekkiego zbrązowienia (piekłam 14 minut). Chwilę odczekać przed zdjęciem z blachy, potem studzić na kratce.

Z bardziej obiadowych rzeczy, znalazłam przepis na faszerowaną cukinię, który znajdziecie pod tym linkiem na youtube: http://youtu.be/e7M3aJVwSzQ


Zrobiłam jeszcze pizzę i sernik, do których przepisów nie będę podawać, bo pizza jest zbyt prosta a sernik uważam, że mi nie wyszedł :). 
Wczoraj pojechaliśmy z rana do Caritasu pod Ingolstadt, gdzie za niecałe 300€ kupiliśmy prawie wszystkie meble do mieszkania! Problem jak zwykle musiał się pojawić. Chodziło mianowicie o przewóz mebli do miasteczka, w którym mieszkaliśmy. Niestety nie pomyśleliśmy o tym, żeby na ten dzień wynająć busa albo znaleźć kogoś kto może przyczepić do samochodu przyczepkę. Ostatecznie zapłaciliśmy 70€ jakiemuś przypadkowemu Chorwatowi za przewóz swoim prywatnym busem :(. 
Po wniesieniu mebli do mieszkania, Seba zabrał się za malowanie pokoju dziennego, a ja za sprzątanie bałaganu w całym mieszkaniu, czyszczenie tapicerki na kanapach i mebli. W wersji ostatecznej wczorajszego wieczora nasze mieszkanko wyglądało już zupełnie inaczej :).


Myślę, że oszczędzę Wam oglądania naszego mieszkania co post i każdej nawet najmniejszej zmiany, więc jak myślę, że kiedy na święta będziemy już obkupieni i urządzeni ostatecznie i pięknie udekorujemy dom to wrzucę Wam fotki. Jestem szczęśliwa jak nigdy, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Stajemy się dorośli, jesteśmy rodziną i sami podejmujemy ważne decyzje. Dla mnie to wszystko jest po prostu niesamowite i nowe, bo stało się tak szybko. Za równy miesiąc przypada dzień porodu. Ostatnie cztery tygodnie na zebranie najpotrzebniejszych rzeczy dla Antosia i do mieszkania. Dziś wygotowałam wszystkie antosiowe ciuszki, szmatki itd, prawdopodobnie jeszcze dziś wyparzę wszystkie buteleczki, smoczki i inne akcesoria. W tym lub przyszłym tygodniu powinien przyjść wózek, przewijak i kołderka. Mam nadzieję, że zdąrzymy. Jutro lub pojutrze będę pakować wyprawkę do szpitala, o której może też napiszę. Może komuś się przyda :). 
Trzymajcie się!

2 komentarze:

  1. Bardzo ładnie mieszkanko pamiętam gdy kupowałam dom od dewelopera również remontowaliśmy go dniami i nocami. W twoim przypadku wszystko bardzo ładnie wyszło ;) Gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że macie swoje mieszkanie. U nas wszystko bardzo szybko się zadziało. Mamy ślub za dwa lata i dopiero wtedy mieliśmy budować dom, ale okazało się, że jestem w ciąży i szybko kupiliśmy mieszkanie. Zależało nam by wprowadzić się jeszcze przed porodem. Udało się to dzięki firmie vantage-sa.pl inaczej długo byśmy szukali. Firma wiedziała jaki mamy budżet, wymagania i że zależy nam na czasie. Jestem miesiąc przed rozwiązaniem i cieszę się, że już mieszkamy na swoim :D Cóż... Dziecko zadecydowało za nas :D

    OdpowiedzUsuń

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER DLA BLOGA
https://klaudiaurszula.blogspot.com/2014/10/178.html