8/09/2014

08.2 W kółko to samo

Było fajnie przez dwa dni i znów koszmar wrócił. Kłótnie w sklepie, kasy nie ma, umrzemy z głodu, o nie... Lepsze to niż gdyby znów pił ale mimo wszystko codziennie wspominam to co było na początku. A co jeśli to już nie jest miłość tylko mocne przyzwyczajenie? Co jeśli jesteśmy ze sobą tylko z przywiązania i dlatego, że jestem w ciąży? Nie chcę tak.... Powiedział dziś, że nie jest szczęśliwy, "śpię, jem, idę na internet, śpię, jem, idę na internet, wieczna walka o przetrwanie, nie jestem szczęśliwy". Chciałabym dać mu szczęście, pamiętam jak przed wyjazdem nie potrafiliśmy wytrzymać bez siebie nawet minuty, ciągle smsy, wiadomości w sieci, telefony, czy to noc, czy to dzień, zawsze w kontakcie.
Nie chcę już się użalać, może przyjście Antosia na świat coś zmieni.

A przy okazji, nabyłam dziś dla niego pierwsze śpioszki i śliczny termofor, tadaa!

I znajdzie się miejsce na pare losowych zdjęć.

Doszłam do wniosku, że skoro nie mam mojego pierścionka zaręczynowego to będę nosić sygnecik woodstockowy, który dał mi na początku naszej znajomości. To nie jest to samo ale wolę nosić taki niż koszyczek wielkanocny, który wręczył mi rok temu po tym jak powiedziałam, że w przyszłości przyjmę jego oświadczyny na 80%. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER DLA BLOGA
https://klaudiaurszula.blogspot.com/2014/08/170.html