Za równe 7 dni przenosimy się do swojego pokoju i w końcu będzie można się wyspać w spokoju, magazynować naczynia w zlewie bez zbędnych krzyków, robić obiad cały dzień, tańczyć, śpiewać i chodzić na gaciach, bo nikt tak na prawdę mnie nie zobaczy, bo nawet okna są zasłonięte chodnikiem (pokój w piwnicy). W ten sposób pomieszkamy sobie z 5 miesięcy i przeniesiemy się do dużego mieszkania.
Urodziny Bania wypadły nie tak jak planowałam ale pomimo tego były cudowne. Zero kłótni, zero krzyków, spanie, seks, tort i truskawki. Wstalam o 8 rano, zjadłam śniadanie i poszłam do sklepu. Nabyłam mp4, słuchawki Philips'a, tort, świeczki, truskawki, posypkę, papier i kokardę na prezent i przygotowana maszerowałam do domu, żeby wyrobić się z niespodzianką do 13tej, bo o tej godzinie miał kończyć kurs na wózek widłowy. Jednak wyszło inaczej. W drodze powrotnej z Kauflandu zobaczyłam jego sylwetkę parenaście metrów przede mną, śpiący, zmęczony powiedział, że zasnął na prezentacji i wyszedł. W takim razie wróciliśmy razem do domu, Baniu się wykąpał i położył spać a ja w tym czasie przygotowałam to co miałam w planach.
Poniższe zdjęcie przedstawia mój nieudany prezent z powodu choroby. Chciałam w szopie na drewnianych drzwiach namalować napis "wszystkiego najlepszego" i ozdobić go jakimiś balonikami itd. W końcu nawet balona nie udało mi się nadmuchać :(.
Poniższe zdjęcie przedstawia mój nieudany prezent z powodu choroby. Chciałam w szopie na drewnianych drzwiach namalować napis "wszystkiego najlepszego" i ozdobić go jakimiś balonikami itd. W końcu nawet balona nie udało mi się nadmuchać :(.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz