Niedługo koniec weekendu i mój Anioł wraca do pracy. Znów całe dnie nie będę wiedziała co ze sobą zrobić i w ostateczności sięgnę po kolejny nudny serial. Już po 17, wielkimi krokami zbliża się godzina zamknięcia sklepów, więc czym prędzej powinnam ruszyć dupę z neta i biec po jakieś ciasto. Ukoić w końcu ponowną chęć sięgnięcia po puste kalorie. Dziś w miejscowości obok był flohmarkt czyli taki duży rozłożony rynek, na którym ludzie sprzedają rzeczy, ktorych nie potrzebują z domu. Niestety nie udało nam się tam pojechać, a była zajebista okazja na nabycie jakiś pierdół. Chciałam tylko dać znać, że żyję i zaznaczyć, że niedługo napiszę coś dłuższego. Cya!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz