6/23/2014

03.2 Głupia ja

Przeczytałam post nr. 162 i zaśmiałam się nad swoimi słowami. Na prawdę jestem taka żałosna, że piszę o swoich miłostkach na blogu? Najwidoczniej. Wczoraj znów coś mi odpierdoliło. Po raz kolejny uświadamiam sobie, że z moimi nerwami i ogólnie psychiką nie jest najlepiej. I nie, nie chodzi tu o to, że jestem jakąś głupawą nastką, której marzeniem po obejrzeniu kilku dramatów psychologicznych jest bycie chorą psychicznie i wkręcać sobie jakieś zaburzenia BO TO JEST MODNE. Piszę tak, bo ostatnio czytam bloga mojej 'koleżanki' z pierwszych lat blogowania na onecie i dochodzę do wniosku, że z radosnej, kolorowej, fajnej postaci zmieniła się w bulimiczkę z zaburzeniami odżywiania, depresją i wszystko jest kurwa takie złe. Niech żyje Marylin Manson, Korn i Coma. Ludzie powiedzcie, że to jest prowokacja... Nie ważne.
Wracając do mojej jakże skromnej osoby i tego co było na początku. Mój luby uświadomił mi, że mam problem z Internetem, a mianowicie zabrał mi tableta i stwierdził, że jestem uzależniona. A kto kurwa nie jest w tych czasach?! Wkurwiłam się okrutnie, bo zmienił mi hasło, ale okej. Stwierdziłam w takim razie, że idę na spacer, posłucham muzyki i jak wrócę wieczorem to pewnie mi juz go odda i wszystko będzie w porządku. Ale nie. Stanął mi w drzwiach i mówi "nigdzie cię nie wypuszczę". Kurwa, dlaczego? Dostał dość mocnego plaskacza. Nienawidzę jak ktoś mi czegoś zakazuje a najbardziej jak zamyka mnie w domu, boję się tego. "Teraz to tym bardziej nie wyjdziesz". Więc stanęłam sobie w kuchni przy oknie, za którym jest taki malutki balkonik specjalnie dla ptaków, na końcu którego gołębica ma swoje gniazdko z maluchami. Co zrobiłam? Wyszłam po paru minutach na ten pierdolony balkonik, co było kolejną lekkomyślną rzeczą jaką zrobiłam, bo w każdej chwili mógł się zerwać i spadłabym na dół... Jeszcze pytanie po co weszłam na balkonik? Otóż dlatego, że na jego końcu zamontowana jest drabina prowadząca na ziemię. Skoro nie jednym wyjściem to drugim, dlaczego nie.
Nerwy w takich sytuacjach biorą górę i robię rzeczy niebezpieczne i bardzo głupie. 

Na spokojnie zeszlam po drabinie na dół, ale niestety okazało się, że do samej ziemi zostały około 2 metry, a pode mną leżały betonowe płyty do chodnika, jakieś kamienie i do tego obok były schody. Głupia ja. No ale on stoi na górze, to przecież się nie wrócę. "Pomóż mi!" Debil. Chwyciłam się ostatniego szczebla a nogi miałam na ścianie, co teraz? Bum, spadlam. Dupa, kolana, brzuch, łokcie, ręce zdarte, krew kapie gdzieś z twarzy, olaboga, przecież to tylko nie całe dwa metry... Pierwsza myśl: czy gołębica jest mocno przestraszona po bliskim spotkaniu ze mną, druga myśl: czy mam jeszcze bardziej rozjebane zęby, trzecia myśl: czy dziecko jest całe i zdrowe czy mogło mu się coś stać po upadku. 
Siedzę jak ta sierota, trzęsę się, płaczę, krwawię. Co ja komu zrobiłam. Odwracam się, idzie kurwa książę, trochę za późno. Staje nade mną i zaczyna jeszcze bardziej dopierdalać. "Zabiłaś dziecko. Krew ci leci. Wytrzyj sie. I co teraz masz zamiar." Nie wiem! Fajnie by było gdybyś podszedł i przytulił a nie znęcał psychicznie. Nie liczę na nic więcej, wstaję i z kłótnią przenosimy się kilka metrów dalej. Bla bla bla, kilka minut i wstaję, chcę do domu. "Ale tam siedzi Bodzio, Patrycja i Remik, wytrzyj się, bo cie zobaczą." Spierdalaj, zakrywam twarz koszulą i idę do domu, rzeczywiście siedzą, pan Remik mnie wola pare razy ale idę dalej. Umyłam się, rozpaczałam chwilę jeszcze. W co on się ze mną bawi? Wystarczyło nie zabierać tableta i wszystko było by okej. Chowa się w domu, podsłuchuje, śledzi jak wychodzę, krytykuje, dopierdala psychicznie. Koniec opowieści, porozmawialiśmy, po raz kolejny nie wyciągnęłam żadnych istotniejszych wniosków, przytulił. Wróciliśmy do domu. 
W sumie gdyby nie ta cała sytuacja nie znalazłabym takiego ciekawego miejsca, w którym przygotuję prezent urodzinowy dla mojego Anioła. I tyle.

Wszystko zrelacjonuję tutaj w postaci zdjęć jeszcze dziś i może jeszcze dziś dodam coś jeszcze. Jak narazie czas ogarnąć swoje rany na twarzy, pójść do sklepu, zrobić obiad i tyle. Mam czas do 14.
A propo, jak zrobić rosół?

Co makijaż potrafi zrobić z twarzą, na pewno zakryć te brzydkie rany na brodzie :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER DLA BLOGA
https://klaudiaurszula.blogspot.com/2014/06/032-gupia-ja.html