Jest 20 listopada czyli dzień terminu porodu ustalonego przez lekarza. W nocy nie mogłam spać, wyobrażałam sobie sytuacje jak odejdą mi wody, jak zadzwonić po karetkę, jak czuć ból skurczy, ból podczas podania znieczulenia, kiedy o nie zapytać, cholera! W rezultacie mój sen prawie nie trwał. Powiedzmy, że udało mi się zasnąć około 5 nad ranem, po 6 usłyszałam dziwnie brzmiące walenie. "O, S. jednak nie wziął kluczy do domu" pomyślałam, ale co? Otorzyłam drzwi a tam nikogo nie ma... Wali dalej, poszłam do kuchni i zobaczyłam za oknem mojego Romeo. Chciałabym zaznaczyć, że mieszkamy na drugim piętrze, na samej górze budynku, w którym nie ma balkonów. Nie wiem jak on to zrobił ale wszedł do domu oknem przez wyjście przeciwpożarowe. Nie śpię w soczewkach, więc jak zobaczyłam czarną postać za oknem byłam delikatnie mówiąc przerażona, w głębi duszy modliłam się, żeby ten strach wywołał skurcze ale niestety.. Teraz jest godzina prawie 13 i muszę zebrać się do lekarza. Może powie mi dziś coś nowego, ciekawego. W poniedziałek miałam rozwarcie szyjki macicy na 1cm, niewiele, ale jednak już jakieś było, dziś, po kilku bolesnych i nieprzespanych nocach powinno być większe. Proszę niech już zacznie się coś dziać!
EDIT
Wróciłam niedawno od lekarza i pierwsze co to zaliczyłam ktg, które zarejestrowały dość sporą częstotliwości skurczy. Szczerze powiedziawszy nadal ich nie czuję... Ale! Po rozmowie z lekarzem dowiedziałam się co robić dalej. Jeżeli synek nie urodzi się do soboty, to w sobotę mam pojechać do szpitala na badania kontrolne. Jak wszystko będzie w porządku odeślą mnie do domu, chyba że zadecydują coś innego. W innym wypadku kolejną wizytę kontrolną mam zapisaną na poniedziałek do mojego lekarza ginekologa. Co się będzie działo - czas pokaże. Jestem mega podekscytowana!
Dziś z rana przyszło kilka zamówionych przez nas rzeczy, a mianowicie przedłużenie do stołu, które muszę sprzedać i piękne białe łóżko ze skórzanym obiciem. Ahh jest na co patrzeć. Od razu zrobiliśmy przemeblowanie naszego małego pokoiku. Dzisiejszej nocy będę spać na kanapie, bo materac do łóżka przyjdzie dopiero jutro ale jakoś dam radę. W ciągu kilku następnych tygodni przywędruje do nas nowe wyposażenie kuchni czyli meble, lodówka i piekarnik, krzesła do stołu i na deser laptop. Nareszcie będziemy mieć pięknie urządzone mieszkanie!
Wytrzymaj jeszcze pare dni! Zobaczysz, w najmniej spodziewanym momencie zacznie się wszystko dziać:)
OdpowiedzUsuńhttp://goldenrelief.blogspot.com/