5/16/2016

20. Ocknij się!

Znowu dopuściłam do momentu lenistwa w kwestii zamieszczania postów (ta, chwilowego) i wpadłam w monotonię codzienności. Dzień w dzień to samo. Praca, dom, sprzątanie, internety, ziomki, weekend. Stary ciąg, z którego tak ciężko wyjsć.

Ostatnim razem kiedy pisałam było troszkę inaczej, byłam sama, miałam inną pracę, kilka spięć z ludźmi, ale kilka rzeczy zmieniło się od tamtej chwili. Dostałam kontrakt w firmie, w której wcześniej pracowałam przez agencję i całkiem mnie to ucieszyło. Garstka osób, które znałam już od początku mojego przyjazdu do Anglii, nowe znajomości, pomimo kiepskiej stawki godzinowej widzę lepsze perspektywy na najbliższy okres w moim życiu. Pojawiła się szansa na wsparcie finansowe od państwa, której wcześniej nie miałam przez pracę bez papierka, Antek chodzi do opiekunki, a może niedługo będzie szansa na przedszkole i nareszcie normalny rozwój wsród dzieci, normalny plan dnia. Dla mnie koniec z życiem krecika. Praca w dzień od rana i jeszcze czas na zrobienie czegoś produktywnego (chociaż przyznaję, że z produktywnością mam problem). No i noc tylko na sen. Niby cud, miód, malina, ale zawsze znajdzie się jakieś ALE.

W dalszym ciągu nie wiążę końca z końcem. Pomijając opłaty za mieszkanie, rachunki, podatki, dochodzą koszta opieki, co już mnie wykańcza, zapominam o pieniądzach, które powinnam wysyłać do Polski. Jest ciężko, jakoś leci ale jest na prawdę ciężko. Nie powinnam w sumie narzekać, bo w Polsce nie miałabym tego, co mam tutaj. Ale jest jak jest.

Na szczęście mam wsparcie. Nie chcę na Nim żerować, a tym bardziej uzależniać się finansowo, bo postanowiłam sobie, że sama dam radę. Sama naprawię swoje błędy i sama stanę na nogi. Sama się ustatkuję i spłacę cały syf, który wisi mi nad głową. Choćbym miała walczyć kilka lat, walczyć z instytucjami i walczyć z innymi, dam radę.
Liczę na to, że nareszcie trafiłam na mądrego, odpowiedzialnego faceta, na którym mogę polegać. Jeszcze się nie zawiodłam i raczej się na to nie zapowiada, prędzej ja zawiodę, bo mam ze sobą jakiś niezdefiniowany problem.
Zamknęłam się przez ten toksyczny czas z S. w bąbelku, boję się Go do siebie dopuścić, boję się zaufać i zacząć żyć we dwoje. Sprawiam wrażenie osoby, która chce być z kimś, kto będzie po prostu obok, bym ja nie była sama. Nie chcę, żeby tak było, nie chcę taka być i nie chcę by On się tak przy mnie czuł. Jesteśmy razem, ale osobno. Nie ma Go tylko chwilę, a ja tęsknie. Tęsknie za Nim, czy za obecnością jeszcze jednej osoby obok? Boję się, że znowu kogoś pokocham, a go pewnego dnia zabraknie, zniknie i nawet tego nie zauważę pochłonięta sobą w swoim nieszczęsnym bąbelku. Pewnego dnia obudzę się znowu sama z mojej winy, której nawet nie będę dostrzegać. Tego się boję? A może nie jestem po prostu gotowa? Ale jak nie teraz to kiedy? Nie mogę tak żyć, w takim schemacie nigdy nie będę szczęśliwa, nigdy nie nauczę się żyć od nowa.

Czasem obwiniam o to Antka, że gdyby nie on to moje życie tak by nie wyglądało. Że nadal balowałabym każdego weekendu gdzie indziej i korzystała z życia ile się da. Robiłabym co chcę i mogłabym być w każdym miejscu na świecie, bez łańcucha przywiązanego do jednego miejsca zabudowanego murem z cegieł, z którego ledwo przebija się słońce, tylko deszcz, szarość i żadnych nowych wizji.
Ale wcale tak nie jest. Mam małego Aniołka, dla którego robię to wszystko, walczę. Dla którego powinnam rano wstawać z uśmiechem na twarzy i biec zrobić śniadanko zanim otworzy piękne niebieskie oczka, uczyć go świata, sprawiać, by na jego twarzy zawsze gościła radość. Dlaczego to jest dla mnie takie ciężkie? Dlaczego nie potrafię cieszyć się z każdego dnia jak kiedyś? Co mam zrobić by być szcześliwą? Udało mi się mieć to wszystko, dom, małego Skarba, pracę, bliskich znajomych, zgodę w rodzinie, mężczyznę, któremu na nas zależy, miejsce, w którym zawsze chciałam być, szansę na lepsze jutro, a jednak nie cieszy mnie to.
Ocknij się!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER DLA BLOGA
https://klaudiaurszula.blogspot.com/2016/05/20-ocknij-sie.html