12/28/2014

8. Merry Christmas...


Wczoraj skończył się piąty dzień najpiękniejszego i najbardziej radosnego okresu ostatnich 9 miesięcy. W poniedziałek z samego rana o godzinie 7 przyjechała moja mama z bratem. Czekałam na to już nawet nie wiem jak długo. Nareszcie mogłam ich przytulic, spojrzeć w oczy podczas rozmowy i na drodze nie spotkać ekranu komputera. Wszystko było prawdziwe. Jeszcze kilka miesięcy temu nie mogłam sobie wyobrazić, ze będziemy mieć swoje mieszkanie a co dopiero przywitać w nim gości! Czekały na nich piękne prezenty ale jeszcze piękniejsze przywieźli ze sobą. Byłam oczarowana widząc upominki od mamy i taty. Jeszcze długie tygodnie przede mną pełne wspominania tych długo oczekiwanych kilku dni. Oprowadziłam mamę i brata po całym miasteczku, pokazałam im Dunaj, zrobiliśmy zakupy i dziesiątki zdjęć! Teraz zaczynam odliczać dni do marca, bo tym razem to my odwiedzimy Piłę.


Wczorajszy dzień trochę sprowadził mnie na ziemię. Zdałam sobie sprawę, ze bez bliskich nie potrafię by szczęśliwa. Wyjadą i znów wróci rutyna, nerwy, płacz i kłótnie. Mama mówi, żeby się nie smucić, ze mam obok siebie swoje dwa szczęścia i po prostu trzeba przetrwać ten trudny okres. Niedługo znowu się zobaczymy. No ale mimo wszystko wczoraj smutek wygrał. Trudno było pożegnać się z nimi mając świadomość, ze przede mną jeszcze kilka trudnych miesięcy. Od rana walczyłam ze sobą, żeby się nie rozkleić i muszę przyznać, ze szło bardzo bardzo ciężko. 
Dopiero teraz, kiedy jest już po fakcie, po wyjeździe z Polski, widzę, jak bardzo rodzina jest ważna, nie znajomi, nie melanż i zabawa. Rodzina. Niby brat denerwuje, komentuje, dzieciak. Mama maruda, czepia się i narzeka. To jednak nie jest istotne. Wręcz niezauważalne, nieporównywalne do tęsknoty i miłości. Dlatego jak masz dość swoich rodziców, cieszysz się z wyprowadzki albo nie możesz się jej doczekać, to tylko Ci się wydaje. Jestem przekonana. Nie mówię tu o jakiś patologicznych rodzinach, tylko o zupełnie normalnych, w których jesteś zbuntowanym nastolatkiem :). Kochasz ich jak cholera, jeszcze do tego dojrzejesz.


Rozmawiałam z mamą na temat ukończenia liceum. Dowiedziałam się, ze oceny z liceum mają swoją ważność, o czym nie miałam bladego pojęcia. Na razie muszę zaliczyć tylko ostatni semestr klasy maturalnej, ale za kilka miesięcy całą klasę a potem całe liceum. Nie podoba mi się raczej perspektywa powtarzania całego liceum na nowej podstawie programowej. Dlatego tez postanowiłam poczytać trochę w necie o nauce eksternistycznej. Niestety taka nauka kosztuje i to nie mało, bo około 400-500 zł za semestr. Napisałam do Zaka czy jest możliwość ukończenia semestru za darmo, ale już mija drugi tydzień a odpowiedzi brak. Na szczęście dostałam cynka od cioci, która podobno załatwiła mi ukończenie szkoły w Nauce w Pile. Musiałabym się stawić w marcu i w maju na lekcji, żeby mieć obecność, ale nie wiem jak to dokładnie ma wyglądać. Wszystkiego dowiem się dziś wieczorem i dam Wam znać. Może kogoś to interesuje.

Zastanawiałam się od kilku dni nad pracą w internecie. Zdaję sobie sprawę jakie kokosy można zebrać po kilku latach takiej działalności, oczywiście opartej na systematyczności i oryginalności. Kanał na YouTube? Banał ale to nie dla mnie. Blog? Może, ale o czym i czy dam radę? Sklep internetowy? Nie wiem, nie wiem, nie wiem. To spory krok w życiu i nie wiem czy to dla mnie. Czy się sprawdzę, podołam ze swoim słomianym zapałem. W sumie jak nie spróbuję to się nie dowiem. Ale jak na razie muszę skupić się na skończeniu szkoły i zdaniu matury. Czas leci a ważność moich ocen nie jest wieczna.

1 komentarz:

  1. Będę trzymać kciuki, abyś już bez przeszkód ukończyła szkołę! :)

    OdpowiedzUsuń

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER DLA BLOGA
https://klaudiaurszula.blogspot.com/2014/12/8-merry-christmas.html